Kuchnia Vikinga, Rainbow, Runmageddon – czego uczą o tym, jak powstaje love brand

Kuchnia Vikinga, Rainbow, Runmageddon – czego uczą o tym, jak powstaje love brand

Kiedy myślimy o love brand, najczęściej wyobrażamy sobie markę, której produkty regularnie kupujemy, polecamy znajomym i o której chętnie wypowiadamy się w samych pozytywach. Wydaje nam się, że silna więź z marką rodzi się dopiero wtedy, gdy sami doświadczymy wysokiej jakości produktu lub usługi. Tymczasem moje trzy marki, dla których najchętniej pracowałabym, łączy coś zaskakującego – nigdy nie byłam ich klientką. Nigdy nie wyjechałam na wakacje z Rainbow Tours. Nigdy nie wzięłam udziału w Runmageddonie. Nigdy nie zamówiłam diety pudełkowej z Kuchni Vikinga. W przypadku niektórych z tych marek nie należę nawet do ich grupy docelowej. Nigdy też nie marzyłam o sprzedaży wycieczek, organizowaniu biegów z przeszkodami czy pracy w cateringu dietetycznym. A jednak, gdy tylko widzę prowadzone przez te firmy rekrutacje, zawsze sprawdzam, czy akurat nie poszukują kogoś z moimi doświadczeniami. Czytam ogłoszenia i łapię się na myśli, że właśnie w tych organizacjach mogłabym odnaleźć się zawodowo. I nie dlatego, że fascynuje mnie ich branża, ale dlatego, że mam poczucie, że są to organizacje, z którymi mam podobny vibe i wartości.

Love brand nie zawsze zaczyna się od zakupu

Jako strateg marki od lat powtarzam, że wizerunek marki nie powstaje w dziale marketingu – on się tam jedynie materializuje. Wizerunek powstaje w głowie odbiorcy jako suma wszystkich doświadczeń, skojarzeń i emocji związanych z organizacją. Do tej pory najczęściej analizowałam ten mechanizm z perspektywy klientów. Tym razem uświadomiłam sobie, że dokładnie ten sam proces zachodzi również u osób, które klientami nigdy nie były. Nie znam kultury organizacyjnej Kuchni Vikinga, Rainbow ani Runmageddonu. Nie wiem, jak wygląda codzienna współpraca, procesy czy atmosfera w zespołach. A jednak zbudowałam sobie ich obraz, który sprawił, że chciałabym być częścią tej historii.

Wizerunek marki powstaje także poza grupą docelową

W marketingu dużo mówi się o tym, że marka powinna komunikować się z grupą docelową. Tworzymy persony, analizujemy potrzeby klientów i projektujemy komunikację tak, aby przekonać ich do zakupu. Rzeczywistość jest taka, że marka komunikuje się również z ludźmi, którzy nigdy nie staną się jej klientami. Co więcej, marka nie wybiera, kto buduje sobie o niej opinię. Nie wybiera również tego, z kim będzie później kojarzona. I właśnie tutaj pojawia się mechanizm, o którym w marketingu mówi się zdecydowanie za rzadko i… zbyt płytko.

Transfer emocji i skojarzeń – niewidzialny twórca wizerunku marki

Wyobraź sobie, że spotykasz się z osobą, która od lat zamawia catering z Kuchni Vikinga. Spędzacie razem dużo czasu, budujecie wspomnienia, rozmawiacie o życiu, śmiejecie się, planujecie przyszłość. Catering stoi na stole niemal każdego dnia i staje się zwyczajnym elementem codzienności. Po pewnym czasie zauważasz, że sam zaczynasz odbierać tę markę ciepło, choć nigdy nie zamówiłeś od niej ani jednego posiłku. Ale równie dobrze ta historia mogłaby zakończyć się inaczej – relacja kończy się i zostają trudne emocje. Po jakimś czasie widzisz reklamę Kuchni Vikinga i pierwszą rzeczą, jaka pojawia się w głowie, nie jest analiza oferty ani produktu tylko analiza własnych emocji. Marka nie zrobiła nic – nie zmieniła komunikacji, nie pogorszyła produktu, nie popełniła żadnego błędu. Zmieniło się jedynie skojarzenie, jakie powstało w twojej głowie. Psychologia opisuje ten mechanizm jako transfer emocji i skojarzeń. Bardzo często przenosimy emocje związane z ludźmi na rzeczy, miejsca czy marki, które z nimi kojarzymy. W marketingu najczęściej mówi się o tym w kontekście ambasadorów i influencerów. Tymczasem dokładnie ten sam mechanizm może dotyczyć zwykłych klientów. Dlatego wizerunek marki budują również ludzie, którzy z niej korzystają. Nie dlatego, że świadomie reklamują produkt, ale dlatego, że stają się częścią skojarzeń, jakie budowane są wokół marki. Organizacja nie ma wpływu na to, z kim zostanie powiązana w naszej pamięci, a jednak to powiązanie może sprawić, że zaczniemy ją lubić, pozostaniemy wobec niej obojętni albo zaczniemy jej unikać.

Love brand jest sumą emocji, a nie tylko doświadczeń

To właśnie dlatego love brand nie powstaje wyłącznie dzięki świetnej kampanii reklamowej czy doskonałemu produktowi. Reklama może sprawić, że zwrócimy uwagę na markę, a produkt może zachęcić do pierwszego zakupu. Ale o tym, czy organizacja stanie się nam bliska, decyduje jednak znacznie więcej niż komunikacja czy własne doświadczenia. Love brand tworzą historie opowiadane przez innych ludzi;  wspomnienia, skojarzenia, emocje. A czasem również osoby, z którymi marka nieświadomie splata się w naszej pamięci. Dlatego love brand nie jest tym, co marka mówi o sobie. Love brand jest tym, co człowiek czuje i pamięta, kiedy widzi jej nazwę. Czasami źródłem tych emocji jest własne doświadczenie. Czasami historia usłyszana od znajomego. A czasami człowiek, z którym marka już na zawsze będzie nam się kojarzyć.

Co ten mechanizm oznacza dla strategii marki?

Z perspektywy osób odpowiedzialnych za strategię marki i komunikację marki ten mechanizm prowadzi do bardzo ważnego wniosku – grupa docelowa nie kończy się na osobach, które mogą kupić produkt.

Każdy człowiek, który zetknie się z marką, może stać się odbiorcą jej komunikacji i nigdy nie mamy pewności, czy zostanie klientem marki, czy nie. Taka osoba będzie mogła obserwować sposób prowadzenia mediów społecznościowych, reakcje na kryzysy, odpowiedzi udzielane klientom, wartości reprezentowane przez społeczność czy zachowania osób, które z marką się utożsamiają. Z tych wszystkich elementów zbuduje własny obraz marki i organizacji.

To oznacza, że projektując komunikację marki, warto myśleć szerzej niż o samym procesie sprzedaży. Każdy komunikat, każda interakcja i każde doświadczenie mogą zostać zapamiętane przez kogoś, kto dziś wydaje się przypadkowym obserwatorem, a za kilka lat stanie się klientem, partnerem biznesowym lub kandydatem do pracy.

Nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkich skojarzeń, które ludzie będą budować wokół marki. Możemy jednak świadomie projektować doświadczenia i komunikację, które zwiększają prawdopodobieństwo, że te skojarzenia będą spójne z wartościami organizacji.

Love brand daje kandydatom coś więcej niż motywację

Love brandy mają jeszcze jedną przewagę, o której rzadko mówi się w kontekście rekrutacji. Na rozmowie kwalifikacyjnej niemal każdy kandydat słyszy pytanie: Dlaczego chce Pan/Pani pracować właśnie u nas?

W przypadku przeciętnej marki odpowiedź często sprowadza się do zakresu obowiązków, możliwości rozwoju czy atrakcyjnych warunków zatrudnienia.

Love brand daje kandydatowi prawdziwą historię. Może to być sposób, w jaki marka potraktowała swoich klientów w sytuacji kryzysowej. Może to być wartościowa komunikacja, która od lat inspiruje odbiorców. Może to być społeczność ludzi, z którą kandydat chce się utożsamiać. A czasem to pozytywne skojarzenia zbudowane przez ludzi, z którymi marka była obecna w ważnych momentach jego życia.

I właśnie wtedy odpowiedź na pytanie Dlaczego chce Pan/Pani u nas pracować? staje się opowieścią o emocjach, wartościach, zaufaniu, bezpieczeństwie i doświadczeniach, które dojrzewały w głowie kandydata przez długi czas.

 

Wizerunek marki – jak wpływa na sprzedaż?

Wizerunek marki – jak wpływa na sprzedaż?

Wizerunek marki to jeden z najważniejszych czynników wpływających na zaufanie klientów i wyniki sprzedaży. Mimo to wiele firm utożsamia go wyłącznie z identyfikacją wizualną. Uważają, że jeśli mają profesjonalne logo, spójną kolorystykę, odpowiednio dobrane fonty i estetyczną stronę internetową, to zbudowały już silną markę. Inni idą krok dalej i dodają do tego strategię komunikacji, określają osobowość marki, ton wypowiedzi oraz wartości. Wszystkie te elementy są niezwykle ważne, ale same w sobie nie tworzą jeszcze wizerunku marki.

To jedynie narzędzia, za pomocą których firma próbuje wpłynąć na sposób, w jaki będzie odbierana.

Wizerunek marki nie powstaje podczas pracy stratega, podczas projektowania identyfikacji wizualnej ani w dokumencie opisującym archetyp marki. Wizerunek marki powstaje w głowie odbiorcy – to suma jego doświadczeń, obserwacji, emocji i opinii. To odpowiedź na pytanie: co myślę o tej marce, jak ją postrzegam i co czuję, kiedy mam nawiązać z nią kontakt?

Wizerunek marki powstaje poprzez doświadczenia klientów

Każdy kontakt z marką pozostawia w odbiorcy określone wrażenie. Reklama, rozmowa z handlowcem, odpowiedź działu obsługi klienta, wiadomość e-mail, komentarz w mediach społecznościowych, proces reklamacyjny czy sposób rozwiązania problemu – wszystkie te elementy składają się na obraz firmy. Klient nie analizuje ich osobno – on łączy je w jedną całość i na tej podstawie buduje ogólną opinię o marce.

To dlatego właśnie pomimo opracowania doskonałego procesu zakupowego, zadbania o wygodną stronę internetową i wzorową obsługę klienta, można nie osiągać oczekiwanych wyników sprzedaży. Jeśli odbiorca ma o marce negatywne zdanie, nie ufa jej lub kojarzy ją z nieuczciwymi praktykami, to nawet najlepszy customer experience nie wystarczy, aby przekonać go do zakupu.

Sprzedaż nie jest konsekwencją wyłącznie dobrych doświadczeń na etapie zakupu. Jest konsekwencją dobrych doświadczeń z marką, jako całokształt jej działań, które zmaterializowane są w wizerunku i zaufaniu.

Wizerunek marki – co go tworzy

Firmy bardzo często koncentrują się na działaniach marketingowych, zapominając, że wizerunek marki budowany jest równocześnie na wielu płaszczyznach.

  • Pracownicy

To oni każdego dnia reprezentują organizację i opowiadają o niej swoim znajomym, nowym współpracownikom czy rodzinie. Ich opinia staje się jednym z najsilniejszych dowodów wiarygodności firmy. Trudno uwierzyć w komunikaty mówiące o wyjątkowej kulturze organizacyjnej, jeśli osoby zatrudnione otwarcie twierdzą, że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej.

  • Obecni i byli klienci

Ich rekomendacje, komentarze, opinie w Google czy portalach branżowych, a także to, co mówi się „w kuluarach” – często ma większą siłę oddziaływania niż najbardziej dopracowana kampania reklamowa i wizerunkowa.

  • Forma komunikacji

Nie tylko posty publikowane w mediach społecznościowych, ale również newslettery, wiadomości wysyłane przez dział obsługi klienta, rozmowy telefoniczne, odpowiedzi na reklamacje, sposób prowadzenia korespondencji czy reakcje na kryzysowe sytuacje – jeśli na którymkolwiek z tych mediów klient widzi rozdźwięk – traci zaufanie do marki a jej wiarygodność znika.

Klient nie oddziela marketingu od reszty organizacji. Dla niego wszystko jest marką – potwierdzeniem złożonej obietnicy.

Dlaczego marketing nie wystarczy do budowania wizerunku marki

Jeszcze kilkanaście lat temu reklama miała znacznie większą siłę kreowania wyobrażeń o firmach. Dziś natomiast konsumenci są znacznie bardziej świadomi i wiedzą, że media społecznościowe są przede wszystkim przestrzenią marketingową.
Rozumieją, że marka pokazuje w nich starannie wybrane fragmenty swojej działalności i komunikuje to, co chce pokazać – a nie tylko to, co jest prawdziwe.

Dlatego zanim klienci podejmą decyzję zakupową, coraz częściej szukają potwierdzenia swojej decyzji gdzie indziej: czytają opinie klientów, sprawdzają komentarze, zaglądają na portale z opiniami pracowników, pytają znajomych lub nieznajomych o doświadczenia lub obserwują, jak firma zachowuje się w trudnych sytuacjach.

Marketing buduje zainteresowanie.
Komunikacja przyciąga uwagę i buduje relacje.
Ale ostatecznie to wizerunek marki decyduje o tym, czy klient uwierzy w składane obietnice i wykona ruch.

Odpowiedni wizerunek marki buduje zaufanie, a zaufanie buduje sprzedaż

Każda marka składa swoim klientom pewną obietnicę – jakości, profesjonalizmu, bezpieczeństwa czy troski o odbiorcę. Problem pojawia się wtedy, gdy rzeczywistość tej obietnicy nie potwierdza.

Jeżeli sami pracownicy (najcenniejsze ogniwo każdej organizacji) otwarcie mówią o złej atmosferze, braku szacunku, nieuczciwym traktowaniu, pogardzie do klienta – trudno oczekiwać, że klient bezkrytycznie uwierzy w hasła mówiące o stawianiu go na pierwszym miejscu.

Skoro firma nie potrafi zadbać o własnych ludzi, dlaczego miałaby dbać o osoby, od których chce tylko pieniędzy?

Właśnie dlatego wizerunek marki nie jest efektem pracy wyłącznie działu marketingu, PR czy agencji kreatywnej tylko jest rezultatem codziennych decyzji podejmowanych przez całą organizację. Tworzy go sposób zarządzania, kultura pracy, relacje z pracownikami, jakość obsługi klienta, komunikacja i doświadczenia, jakie firma pozostawia po sobie na każdym etapie kontaktu.

Ostatecznie ludzie nie kupują od marek, które najładniej wyglądają. Kupują od tych, którym ufają, że ich nie oszuka i która traktuje ich jak człowieka, a nie jak target do wyrobienia.

Podsumowanie

Możesz zaprojektować najpiękniejszą identyfikację wizualną, stworzyć perfekcyjną strategię komunikacji i prowadzić angażujące media społecznościowe. Ale jeśli doświadczenia klientów i pracowników zaprzeczają temu, co obiecujesz, wizerunek marki zbuduje się sam – tylko nie taki, jakiego oczekiwałeś. Bo wizerunek nie powstaje w dziale marketingu – powstaje w głowach ludzi. A to właśnie on decyduje o tym, czy marka będzie tylko znana, czy również godna zaufania.

Wizerunku marki nie tworzy marketing. Tworzą go doświadczenia

Wizerunku marki nie tworzy marketing. Tworzą go doświadczenia

Firmy inwestują ogromne budżety w kampanie reklamowe, działania PR, employer branding i social media. Tworzą komunikaty o wartościach, pokazują kulturę organizacyjną, opowiadają o jakości obsługi i przekonują, że naprawdę rozumieją swoich klientów. Szkopuł polega na tym, że marketing nie tworzy wizerunku marki samodzielnie. Marketing jest narzędziem, za pomocą którego firma może opowiedzieć odbiorcom, kim chce być. Może złożyć obietnicę dotyczącą jakości, podejścia do ludzi, standardu obsługi czy kultury organizacyjnej, ale później przychodzi moment weryfikacji – klient składa reklamację, kandydat bierze udział w rekrutacji, pracownik kończy pracę, kontrahent rozpoczyna współpracę. Ktoś dzwoni na infolinię, czeka na odpowiedź na wiadomość albo próbuje rozwiązać problem. I właśnie wtedy zaczyna się prawdziwa praca nad wizerunkiem marki.

Marketing składa obietnicę. Doświadczenie mówi, czy można jej wierzyć

Komunikacja marki buduje oczekiwania. Doświadczenie weryfikuje, czy były one uzasadnione. I im większa jest różnica pomiędzy jednym a drugim, tym większe ryzyko wizerunkowe. Co więcej, w pewnym momencie dobra kampania brandingowa może przestać pomagać firmie jej pożądany wizerunek, a zacznie działać przeciwko niej.

Dlaczego? Bo:

  • Można stworzyć doskonałą kampanię dotyczącą troski o klienta – jednak jeżeli odpowiedź na reklamację przychodzi po dwóch tygodniach i jest napisana w sposób lekceważący, to właśnie to doświadczenie, a nie reklama, staje się dla klienta źródłem wiedzy o marce.
  • Można też mówić o partnerskiej kulturze organizacyjnej – jednak jeśli pracownicy boją się wyrażać własne zdanie, nie otrzymują informacji zwrotnej, są nierówno traktowani albo decyzje zależą od nastroju przełożonego, komunikacja employer brandingowa również nie zmieni ich doświadczeń i postrzegania marki.

Co dzieje się, kiedy komunikacja marki zaprzecza doświadczeniom?

Wyobraźmy sobie firmę, która rozpoczyna dużą kampanię employer brandingową. Pokazuje uśmiechniętych pracowników, opowiada o możliwości rozwoju, partnerskiej atmosferze i otwartości na nowe pomysły. Zainteresowany ofertą pracy potencjalny kandydat wpisuje nazwę firmy w wyszukiwarkę i trafia na opinie w GoWork, w których wielokrotnie powtarzają się informacje o zupełnie innych doświadczeniach pracowników. Następnie rozmawia ze znajomym z branży i ku zaskoczeniu słyszy podobne historie do tych przeczytanych na portalu. Pyta kolejną osobę i znów otrzymuje obraz firmy niezgodny z tym przedstawionym w kampanii employer brandingowej.

Taka sytuacja, choć wydaje się nieprawdopodobna, nie jest rzadką praktyką. Ludzie rozmawiają. Ludzie mają znajomych. Ludzie jeżdżą na konferencje, targi, nawiązują relacje – często w obrębie branży, w której już pracują. W tym momencie problemem nie jest już wyłącznie negatywna opinia o pracodawcy przypadkowego pracownika.

Pojawia się znacznie poważniejsze pytanie: Co odbiorca zaczyna myśleć o firmie, kiedy widzi, że jej komunikacja zaprzecza doświadczeniom ludzi?

Być może pomyśli jedynie: ta firma ma problemy organizacyjne.
A może pomyśleć: ta firma wie, że rzeczywistość wygląda inaczej, a mimo to próbuje stworzyć przeciwny obraz.
W najgorszym wypadku: ta firma po prostu jawnie kłamie w swoich komunikatach.

O ile pierwsza sytuacja może świadczyć o problemach wewnętrznych firmy i nie specjalnie zaprzątać myśli zwykłego odbiorcy, wszak „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma”, tak następne zaczynają podważać wiarygodność komunikacji marki jako całości. A jeżeli nie wierzę firmie, kiedy mówi o swojej kulturze organizacyjnej, dlaczego mam bezwarunkowo wierzyć jej wtedy, kiedy mówi o jakości produktu, trosce o klienta albo odpowiedzialności społecznej? – W tym momencie w odbiorcy komunikatów marki pojawiają się silne negatywne emocje, które bez wątpienia przyniosą swoje konsekwencje.

Opinie pracowników i klientów są częścią komunikacji marki

Firmy nadal często zarządzają marketingiem, PR, employer brandingiem i customer experience jak osobnymi światami. Z perspektywy struktury organizacyjnej ma to sens – teoretycznie każdy segment organizacji odpowiada za działania w obrębie swojego obszaru. Ale z perspektywy odbiorcy – liczy się obraz firmy jako całość. Dla zwykłego odbiorcy marki firma to po prostu firma – zbiór elementów układających się w jedną całość. Patrząc na firmę X w głowie odbiorcy nie dochodzi do podziałów na traktowanie pracowników, jakość produktu, kreacje kampanii reklamowych, itp. Klient nie analizuje, czy za kampanię odpowiada marketing, za rekrutację HR, a za reklamację dział obsługi klienta. On widzi jedną firmę i jedną markę.

Dlatego na wizerunek organizacji wpływa jednocześnie wiele doświadczeń: sposób obsługi klienta, proces reklamacyjny, kontakt ze sprzedawcą, rekrutacja, relacje z pracownikami, sposób rozstawania się z ludźmi czy reakcja firmy na krytykę bądź działania kryzysowe. I każde z tych doświadczeń może później zostać opowiedziane. I tutaj zaczyna się obszar, nad którym firma ma znacznie mniejszą kontrolę niż nad własnym profilem w mediach społecznościowych.

Poczta pantoflowa najlepszym marketingiem. Również wtedy, kiedy działa przeciwko marce

Nie bez powodu tak dużą wartość przypisuje się rekomendacjom. Rekomendacja jest wiarygodna, ponieważ nie pochodzi bezpośrednio od firmy, która próbuje coś sprzedać. Pochodzi od człowieka, który mówi: Byłem tam. Kupiłem. Pracowałem. Rozmawiałem z nimi. Tak zostałem potraktowany.

Ludzie opowiadają sobie nie tylko fakty. Opowiadają przede wszystkim emocje, a te są bardzo subiektywne.

  • Poczułem się oszukany i zignorowany.
  • Naprawdę mi pomogli, choć w sumie nie musieli.
  • Nigdy więcej tam nie kupię! Szkoda nerwów!
  • Pracowałam tam 3 lata i nikomu nie polecam.
  • Po 30-tu latach żadnego podziękowania, nic.
  • Popełnili błąd, ale sposób, w jaki rozwiązali sytuację, zrobił na mnie ogromne wrażenie – klasa.

To właśnie dlatego doświadczenia klientów i pracowników mają tak duży wpływ na reputację firmy. Są społecznym dowodem tego, jak organizacja zachowuje się wtedy, kiedy kończy się kreacja, a zaczyna rzeczywistość. Dobra poczta pantoflowa może wzmacniać komunikację marki, a zła – może przez lata pracować przeciwko niej.

GoWork nie jest problemem wizerunkowym. Może być jego objawem

W tym kontekście warto spojrzeć na opinie publikowane na GoWork z nieco innej perspektywy. Oczywiście nie każda opinia musi być relatywnie obiektywna. Ludzie opisują wydarzenia ze swojej perspektywy i bardzo często piszą pod wpływem emocji, co oznacza, że  mogą być rozżaleni, pozostawać w konflikcie z przełożonym albo inaczej interpretować sytuację niż organizacja. Jednak pojedyncza negatywna opinia i kilkadziesiąt wypowiedzi, w których regularnie powtarzają się te same problemy, to dwie różne sytuacje.

Jeżeli kolejni ludzie (niezależnie od siebie) piszą o braku komunikacji, kulturze strachu, mikrozarządzaniu, chaosie organizacyjnym, arogancji, mobbingu czy braku możliwości rozwoju – problemu nie da się rozwiązać żadną kampanią ani postem blogowym.

Problem doświadczenia nie jest problemem komunikacji. Komunikacja może pomóc go wyjaśnić, może pokazać, że organizacja dostrzegła trudność i wprowadza zmiany, może odbudowywać zaufanie. Nie może jednak zastąpić realnej zmiany.

Im większy rozdźwięk, tym większy problem dla marki

Marka nie musi być idealna i zapewne żadna taka nie jest.
Firma może popełniać błędy i przechodzić trudny okres, źle zarządzić zmianą, zatrudnić niewłaściwego menedżera czy stworzyć proces, który nie działa tak, jak zakładano. Ważne, aby pamiętać, że wiarygodność marki nie polega na bezbłędności, a na spójności między deklaracjami a działaniem oraz sposobie reagowania, kiedy ta spójność zostaje zachwiana.

Dlatego szczególnie ryzykowne są kampanie, które próbują budować obraz organizacji całkowicie sprzeczny z doświadczeniami jej odbiorców – klientów lub pracowników. Taka kampania nie tylko nie rozwiązuje problemu, ale wręcz go uwypukla.

Każdy kolejny komunikat o „ludziach będących największą wartością firmy” może irytować pracownika, który ma zupełnie inne doświadczenia. Każde hasło o trosce o klienta może zwiększać frustrację osoby, która od tygodni próbuje rozwiązać problem, a każdy komunikat o otwartej kulturze organizacyjnej może zachęcić kolejne osoby do opowiedzenia własnej, zupełnie innej historii.

W takiej sytuacji marketing nie neutralizuje złych doświadczeń. On dostarcza im kontrastu.

Podsumowanie

Marketing jest narzędziem o ogromnym znaczeniu. Pomaga marce zostać zauważoną, nadać znaczenie działaniom, budować skojarzenia, pozycjonować ofertę i składać odbiorcom określone obietnice. Nie może jednak przez długi czas komunikować rzeczywistości, która nie istnieje. Nie da się budować trwałych relacji na kłamstwie. Wizerunek marki powstaje na styku komunikacji i doświadczenia – im bardziej są ze sobą zgodne, tym większa wiarygodność firmy. Im bardziej się rozchodzą, tym więcej pieniędzy trzeba wydawać na przekonywanie ludzi do obrazu, któremu przeczą ich własne doświadczenia i historie innych osób.

Dlatego przed rozpoczęciem kolejnej kampanii wizerunkowej warto zadać sobie kilka niewygodnych pytań: czy doświadczenia odbiorców potwierdzają to, co chcemy powiedzieć? Czy doświadczenia pracowników wspierają obraz organizacji przedstawiany na zewnątrz? Czy ludzie, którzy naprawdę zetknęli się z firmą, opowiedzieliby o niej historię podobną do tej, którą opowiada marketing?

Bo być może najważniejsze pytanie brzmi: Czy nasza komunikacja wzmacnia prawdę o firmie, czy próbuje ją zastąpić?
I co pomyśli odbiorca, kiedy odkryje różnicę?

Odpowiedź na reklamację  jako element działań PR

Odpowiedź na reklamację  jako element działań PR

Badania pokazują, że emocje są kluczowym czynnikiem budowania lojalności. I chyba nie jest to dla nikogo zaskoczeniem. To w momencie reklamacji klient jest w stanie zweryfikować obietnicę marki: czy to, co marka głosi w swojej komunikacji i reklamach – jest prawdą, czy nie? Odpowiedź na reklamację klienta staje się testem dla całej organizacji – testem bardzo łatwym do oblania. Jeden nieuważny komentarz może zburzyć zaufanie, dlatego świadome zarządzanie emocjami w obsłudze klienta jest tak ważne. Niespełnienie obietnicy marki skutkuje negatywnymi opiniami i utratą klientów, dlatego każda odpowiedź na reklamację klienta powinna być przemyślana i spójna z wartościami marki.

Średnia obsługa klienta nie wystarczy

W dynamicznym otoczeniu rynkowym i bardzo silnej komunikacji nastawionej na przyciągnięcie klientów oraz dobre emocje – przeciętność jest niebezpieczna. Profesjonalna odpowiedź na reklamację klienta wzmacnia wizerunek marki i zwiększa lojalność; pokazuje, kim dla marki jest klient. Każde zgłoszenie należy więc traktować jako okazję do potwierdzenia, że firma realizuje swoje zobowiązania i udowodnienia, że te wartości naprawdę żyją a nie są pustym sloganem. Odpowiedź na reklamację (a więc silne emocje klienta) powinna być jasna, zrozumiała, dopasowana do kanału kontaktu, strategii marki, a ton komunikacji – spokojny, rzeczowy i empatyczny. Nawet negatywna decyzja przekazana w taki sposób może zostać zaakceptowana bez konsekwencji w świecie offline – a na tym zależy markom najbardziej. Wszak nie ma nic gorszego niż rozczarowany procesem reklamacyjnym klient, który mówi swoim znajomym: reklamowałem coś u nich i nie polecam – byli chamscy, traktowali jak kłamcę, ryzykujesz kupując u nich.

Szansa na zbudowanie wizerunku

W erze marketplace’ów i setek alternatyw szybka, merytoryczna i ludzka obsługa reklamacji jest bardzo ważna. Choć wiele osób postrzega reklamacje jako problem, warto dostrzec w tym procesie szansę zbudowanie relacji, wzmocnienie wizerunku i pokazanie wartości, na których opiera się marka. Kluczowe elementy to czas reakcji oraz jakość komunikacji. Bardzo dobrze pokazuje to Allegro. Osoby sprzedające swoje produkty na Allegro wiedzą, jak ważna jest szybka odpowiedź – jeśli sklep nie odpowie na wiadomość w określonym czasie – otrzymuje ujemne punkty i spada w rankingu wyszukiwarki. A wszystko po co, aby budować w świadomości konsumenta określone skojarzenia, wiarygodność i poczucie komfortu.

Empatia jako narzędzie PR‑owe

Emocje kształtują wybory konsumenckie, dlatego empatyczna odpowiedź na reklamację klienta staje się elementem strategii public relations. Zrozumienie wartości klienta, personalizacja interakcji oraz troska o pozytywne doświadczenia budują u konsumenta zaufanie i poczucie bezpieczeństwa, które w konsekwencji przekładają się na lepsze wyniki finansowe firmy w dłuższej perspektywie czasu. Jednak aby to osiągnąć, niezbędne są kompetencje miękkie i wiedza, jak odpowiedź na reklamację klienta wpływa na emocje klienta i jego następne decyzje. Inwestowanie w szkolenia, rozwój umiejętności interpersonalnych oraz narzędzia wspierające obsługę (np. systemy CRM, AI) mogą pomóc zachować spójność, powtarzalność, personalizację komunikatu, skrócić czas reakcji i wywołać określony efekt emocjonalny.

Dodatkowo, szybka i empatyczna odpowiedź na reklamację klienta pozwala przekuć frustrację w satysfakcję i dać klientowi poczucie, że jego emocje mogły być na wyrost i niepotrzebnie nastawiał się tak negatywnie, co nie tylko wpływa na pozytywny wizerunek marki, ale także skłania konsumenta do „przeproszenia”, pokazania, że nie gniewa się na markę poprzez dokonanie ponownego zakupu.

Podsumowanie

Odpowiedź na reklamację klienta to nie tylko obowiązek, ale ważny element strategii marketingowej i PR. Profesjonalna, szybka i empatyczna obsługa reklamacji jest okazją do potwierdzenia wartości marki, budowania relacji i wzmacniania lojalności klientów. Emocje odgrywają kluczową rolę w ocenie marki; wykorzystanie ich w obsłudze klientów pozwala firmom osiągać lepsze wyniki biznesowe.

0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu