Złe zarządzanie zespołem kreatywnym hamuje wzrost firmy – case study Disneya

Złe zarządzanie zespołem kreatywnym hamuje wzrost firmy – case study Disneya

W latach 70. i 80. studio Disney zmagało się z poważnym kryzysem związanym między innym ze źle zarządzanym zespołem kreatywnym. Wielu utalentowanych animatorów, w tym Don Bluth, John Pomeroy i Gary Goldman, zdecydowało się odejść i założyć własne studio. Dlaczego? Z jednej strony weterani „dziewiątki staruszków” nie chcieli ustąpić miejsca, a formalna struktura coraz bardziej hamowała świeże pomysły. Z drugiej, rywalizacja o stanowiska wśród doświadczonych dyrektorów powodowała, że ludzie obawiali się promować młodsze talenty.

Sprzeciw wobec świeżych pomysłów

Don Bluth i kilkunastu innych animatorów opuściło Disneya w 1979 roku, co opóźniło kolejny film Disneya o pięć–sześć lat. Bluth wspominał, że kiedy proponował coś nowego, „od razu spotykał się z odpowiedzią: nie, w Disneyu tak się tego nie robi”. Biurokracja sprawiała, że każda zmiana była niemożliwa. Mental Floss opisuje, że młodzi artyści byli rozczarowani taśmowym podejściem i biurokratycznym procesem, które rozwijało się wraz z rozrostem studia.

Zraniona duma

Po sukcesie 101 dalmatyńczyków  (1961 r.) żadne nowe technologie nie pojawiły się w animacjach Disney’a. , przez co wielu utalentowanych animatorów zaczęło opuściło firmę.  Kolejny kryzys przyszedł w 1979 roku, kiedy „Dziewięciu Staruszków” postanowiło ostatecznie odejść na emeryturę. Studio zostało więc w rękach drugorzędnych artystów, którzy od dziesięcioleci czekali na swoją kolej. Nie byli pewni swojej pozycji w firmie, dlatego bronili się przed młodszymi talentami, tłamsząc ich i blokując ich pomysły, bo, jak tłumaczyli, nie chcieli dopuścić do tego, by podwładni awansowali szybciej niż oni sami.

Co się stało, gdy talenty odeszły?

Don Bluth, główny animator, i jego zespół zabrali ze sobą know‑how, a Disney musiał zaczynać od zera. Washington Post pisał, że odejście grupy Blutha opóźniło następny film studia o pięć – sześć lat, gdyż trzeba było od nowa szkolić ludzi.
Dodatkowo odejście utalentowanego zespołu przyczyniło się do stworzenia… studia Pixar! Studia, które odmieniło rynek animowanych produkcji i wprowadziło całkiem nowe standardy.

Pracownik potrzebuje czegoś więcej niż premii

Wiele organizacji stara się utrzymać pracowników dodatkowymi benefitami jak owocowe czwartki, multisport, praca hybrydowana czy corocznymi premiami. Jednocześnie badania McKinseya pokazują, że największe znaczenie dla satysfakcji z pracy mają dobre relacje i poczucie sensu, a poziom wynagrodzenia odpowiada za zaledwie 4% różnic w zadowoleniu. Ludzie odchodzą, gdy czują się niepotrzebni albo nikt nie wsłuchuje się w ich głos. Nawet najlepsze benefity nie zrekompensują braku uznania i możliwości rozwoju.

Wnioski dla liderów i marek
  1. Słuchaj i ufaj zespołowi. Gdy Twoi pracownicy zgłaszają pomysły, nie odpowiadaj: „Zawsze robiliśmy to inaczej”. Taki odruch może kosztować Cię utratę ludzi i lata rozwoju.
  2. Przejrzyste awanse i docenianie talentu. Nie pozwól, aby strach przed konkurencją determinował decyzje. Jasne kryteria awansów pomagają uniknąć zazdrości i goryczy.
  3. Hierarchia jako narzędzie, nie mur. Struktura organizacyjna daje jasność ról, ale nie powinna tłumić kreatywności. Liderzy powinni zachęcać do myślenia „pod prąd”, nawet jeśli wymaga to wyjścia poza własne schematy i przekonania.
  4. Dbaj o psychologiczne potrzeby pracowników. Uznanie, ciekawa praca i poczucie wspólnoty wpływają na satysfakcję bardziej niż pieniądze. Jeżeli tego zabraknie, żadne dodatki nie zatrzymają ludzi.
  5. Wyciągaj wnioski z błędów. W historii Disneya porażki liderów stały się fundamentem sukcesu Pixara. Zamiast kopiować konkurencję, warto uczyć się na czyichś błędach i rozwijać własną kulturę.
Dlaczego to ważne dla Ciebie?

Jeśli prowadzisz markę lub zespół, pamiętaj, że kreatywność nie rodzi się w próżni ani nie jest wynikiem dobrze odhaczonych punktów z checklisty lub przestrzegania rygorystycznych standardów. Kreatywność zespołu wymaga zaufania, otwartości na różne perspektywy i odwagi lidera, by przyznać, że nie zawsze ma rację. Historia Disneya pokazuje, że zaniedbanie tych elementów prowadzi do stagnacji, natomiast wsłuchanie się w głos zespołu przynosi innowacje, które mogą odmienić rynek i stać się nową jakością.

Kreatywne środowisko pracy – jak go nie hamować

Kreatywne środowisko pracy – jak go nie hamować

Kiedy tworzyłam Feel brand vibe, jako pierwszą zasadę wprowadziłam – nigdy nie ograniczaj swojej kreatywności w pracy. Stąd też na spotkania z klientami przychodziłam ubrana tak, jak lubiłam chodzić na co dzień – na luzie, w bluzie, trampkach. Komunikat miał być prosty – jestem dobra w tym co robię, a ty kupujesz nie laurkę, tylko konkretną jakość; a kreatywność nie lubi skrępowanych ruchów.
I choć od wprowadzenia tej zasady minęło już przeszło 6 lat, to wciąż jest na pierwszym miejscu. Z tą różnicą, że dziś nie jest to zasada wynikająca z własnych przekonań, a doświadczenia w kreatywnym środowisku pracy.

Toy Story – lekcja odwagi

W 1995 roku Toy Story weszło do historii jako pierwszy pełnometrażowy film animowany w całości stworzony komputerowo. Produkcja nie była prosta: prace nad filmem trwały pięć lat – od pisania scenariusza, przez storyboardy, modelowanie i animację, aż po renderowanie i montaż. Dla studia Pixar to był bardzo trudny czas. Ludzie pracowali w 100% zaangażowaniem, często w weekendy i święta. A istnienie firmy – wisiało na włosku.

Mimo silnych sugestii ze strony Disneya, reżyser John Lasseter odrzucił pomysł, aby Toy Story zawierało w sobie elementy musicalu. Uważał, że takie podejście odebrałoby filmowi cały urok i zatraciłaby się fabuła. Joss Whedon, współautor scenariusza, zgodził się z nim; Disney mówił wprost: u nas to się sprawdza! To element naszego sukcesu! Jednaj twórcy Toy Story pozostali przy swoim i jedynie co wprowadzili – to piosenki w tle.
Nie wiedzieli, czy ich pomysł odniesie sukces. Zaryzykowali, że pięć lat pracy pójdą na marne, aby ostatecznie wygrała innowacja.

Ta decyzja pokazuje, jak ważne jest, aby nie opierać się wyłącznie na doświadczeniach konkurencji. Nawet jeśli dobra rada wydaje się atrakcyjna, ślepe kopiowanie cudzych sukcesów może stłumić kreatywność i pozbawić firmę własnego charakteru oraz wzrostu.

Dlaczego kopiowanie się nie opłaca?

Eksperci ds. strategii piszą wprost: zbytnie poleganie na cudzych pomysłach prowadzi do stagnacji i osłabia atuty firmy. Kopiowanie strategii innych może spowodować niedopasowanie do własnych mocnych stron, zahamować innowacyjność i rozwój oraz rozmyć markę w oczach klientów, a nawet – osłabić jej pozycję. W dynamicznych branżach oznacza to ciągłą grę w berka, zamiast budowania własnej drogi.

Z tego powodu warto przyjąć postawę odkrywcy i pracować nad tym, co wyróżnia organizację. Szukanie własnych ścieżek i unikalnych wartości jest kluczem do budowania silnej marki i daje kreatywnym osobom poczucie sprawczości.

Kreatywne biuro: architektura wolności

Steve Jobs wiedział, że środowisko pracy ma ogromny wpływ na kreatywność. Przy projektowaniu nowej siedziby Pixara w Emeryville postawił na przestrzeń, która wymusza spotkania i zachęca do interakcji. Biografowie Jobs’a cytują go: „Jeżeli budynek nie sprzyja współpracy, traci się wiele innowacji i magii, którą wzbudza przypadek”. Dlatego zaprojektował ogromne atrium, w którym znajdowały się: recepcja, skrzynki pocztowe, kawiarnia, sala do gier i… jedyne toalety, aby nawet najbardziej introwertyczni musieli spotkać innych na swojej drodze. Jobs uważał, że taka organizacja przestrzeni zwiększała przepływ informacji między pracownikami i sprzyjała szansie na tworzenie nieszablonowych pomysłów.

Co więcej, w studio Pixar pracownicy mogli dowolnie dekorować swoje biura. Jak wspomina Brad Bird, w Pixarze „ludzie mogą stworzyć dowolny front swojego biura: jeden buduje westernowe miasteczko, inny przenosi się na Hawaje… John Lasseter uważa, że luźna, swobodna atmosfera sprzyja kreatywności”. Taka swoboda pozwalała wyrażać osobowość i inspirowała do tworzenia niezwykłych historii.

Kreatywne osoby potrzebują nie tylko odpowiedniego miejsca, lecz także odwagi liderów, którzy są gotowi zaufać i umożliwić im próbowanie nowych rozwiązań. To wielka odpowiedzialność kierownictwa stworzyć kulturę, w której każdy czuje, że jego pomysł i głos są ważne, a realizowanie nowatorskich pomysłów jest mile widziane.

Co wynika z tego dla Twojej organizacji?

Pixar pokazał, że prawdziwa innowacja rodzi się poza utartymi schematami. Ich sukces to nie tylko efekt zaawansowanej technologii, ale odwagi w ignorowaniu mody i podążaniu własną drogą.
Projektowanie kreatywnego środowiska pracy to odpowiedzialność lidera; tworzenie takiego miejsca, w którym każdy czuje, że jego głos jest ważny, a pomysł zostanie wysłuchany. Ludzie pozostają kreatywni tak długo, jak długo mają przestrzeń do eksperymentów i pewność, że mogą próbować nowych rozwiązań.

Z tej historii płyną uniwersalne wnioski:
  • nie kopiuj bezrefleksyjnie konkurencji – zamiast powtarzać czyjś sukces, rozwijaj własną wizję i wartości,
  • pozwól ludziom być sobą: daj zespołowi przestrzeń do wyrażania swoich pomysłów i bądź gotów zaakceptować różnorodność ich metod pracy,
  • zachęcaj do współpracy i niespodziewanych spotkań – właśnie z nich rodzą się najlepsze pomysły,
  • ryzykuj i wspieraj odwagę – bez odwagi do eksperymentowania nie ma rewolucji. Liderzy muszą akceptować błędy i widzieć je jako część procesu twórczego.
Podsumowując:

Prawdziwa wartość marki rodzi się nie z unikalnej perspektywy i odwagi do bycia sobą. Tworząc kreatywne środowisko pracy, inwestujesz w rozwój swojej organizacji oraz w dobrostan i zaangażowanie ludzi. Ludzi, którzy pracują na Twój sukes.

Employer branding jako mechanizm ograniczania strat

Employer branding jako mechanizm ograniczania strat

Employer branding funkcjonuje w Twojej firmie niezależnie od tego, czy jest wpisany w strategię firmy, czy w ogóle nie został nazwany. Budujesz go w każdej decyzji, która dotyczy ludzi – kiedy zatrudniasz kogoś do jednego projektu, kiedy podpisujesz umowę na stałe, kiedy wdrażasz nową osobę do zespołu albo kiedy kończysz współpracę. To nie jest obszar, który można włączyć w dogodnym dla siebie momencie. On działa cały czas. I może mówić o Twojej firmie zupełnie co innego, niż Ty o niej myślisz.

Moment, w którym przestaje być wygodnie

Rosnący biznes, dobre wyniki sprzedażowe, ambitne plany. Na zewnątrz wszystko wygląda wspaniale. Komunikacja zewnętrzna marki poprowadzona wzorowo. Po obu stronach stołu panuje pełne zrozumienie i zaufanie w kontekście wizerunku marki w B2C. Ale w środku firmy (na płaszczyźnie firma – pracownik) – okropna huśtawka emocjonalna.

Najtrudniejszym momentem współpracy zawsze jest uświadomienie właścicielowi firmy, że to, co on nazywa „benefitem” i „przyjaznym środowiskiem”, w rzeczywistości jest standardem; czymś, bez czego nie nie można budować zaufanego, odpowiedzialnego i stałego zespołu. Odpowiedzialność pracodawcy bądź lidera to coś znacznie większego, niż wywiązywanie się ze swojej części umowy.

Jak employer branding wpływa na finanse firmy

#1 Rotacja
Ludzie zostają tam, gdzie czują sens, przynależność i granice odpowiedzialności. Badania Gallupa pokazują, że organizacje z wysokim poziomem zaangażowania pracowników mają o 59% niższą rotację.

#2 Zaangażowanie
Pracownik, który dobrze czuje się w organizacji, spełnione są jego wyższe potrzeby emocjonalne – pracuje inaczej – z zaangażowaniem, jest proaktywny, wychodzi z inicjatywami a także chętniej zabiera głos, aby podzielić się swoim doświadczeniem – a to bezpośrednio przekłada się na wyniki.

#3 Rekrutacja
Najlepsi kandydaci nie szukają tylko pracy. Szukają miejsca, w którym będą mogli spełniać się, realizować i rozwijać przy jednocześnie niskim koszcie emocjonalnym. Tacy pracownicy aplikują tam, gdzie odczuwają komfort pracy i poczucie bezpieczeństwa. Pieniądze odgrywają drugorzędną rolę w procesie zatrudnienia.

#4 Ambasadorzy
Najsilniejszym nośnikiem marki zawsze jest poczta pantoflowa, a pracownik staje się najbardziej wiarygodnym źródłem informacji. Jeśli ten wierzy w firmę jak i samej firmie, to mówi o niej w sposób, którego nie da się kupić żadnym budżetem reklamowym.

#5 Zaufanie biznesowe
Doświadczenia pracowników to potwierdzenie wizerunku i komunikacji zewnętrznej marki. Jeśli marka nie potrafi zbudować zaufania wewnątrz organizacji, trudno oczekiwać, że zrobi to na zewnątrz. Partnerzy biznesowi, klienci, inwestorzy widzą najdrobniejsze rozbieżności w komunikacji marki. A jeśli coś budzi wątpliwość – czy warto ryzykować własnym wizerunkiem? Jeśli pracownik nie ufa pracodawcy, dlaczego miałaby to zrobić inna firma?

Employer branding to decyzja, gdzie tracisz pieniądze

Employer branding jest często odkładany na później, bo nie daje natychmiastowego efektu. Ironią natomiast jest fakt, że brak świadomie prowadzonych działań z zakresu employer brandingowych momentalnie przekłada się na dodatkowy koszt firmy – w ponownej rekrutacji, kolejnym szkoleniu nowego pracownika, w kolejnym wydłużonym w czasie projekcie, w kolejnych negatywnych emocjach w zespole, w kolejnym odejściu pracownika, w ponownej rekrutacji… – i tak koło się zamyka.

Podsumowanie

Powodem, dla którego małe firmy nie decydują się na zwrócenie uwagi ku employer brandingowi bywa to, że tym osobom dużo trudniej jest prowadzić komunikację marki i jej działania z pozycji strategii, niż perspektywy „marka to ja”. Jednakże to emocjonalny charakter lidera i jego przywiązanie do własnych upodobań często bywa kością niezgody zespołu.
W trakcie rozmów z liderami marek lubię zadawać pytanie: przyjrzyj się swojemu zachowaniu, swoim słowom, swoim oczekiwaniom wobec osoby, którą zatrudniasz i odpowiedz na cztery pytania:
a. wyobraź sobie, że przychodzi do ciebie twój przełożony i tak zachowuje się względem ciebie (ma takie oczekiwania) – uważasz, że to jest ok czy nie? Z pozycji takiej perspektywym, jak postrzegasz tę sytuację?
b. chciałbyś, żeby twoja mama, tata, córka – została postawiona w pracy przed takim wyborem lub takim doświadczeniem?
c. w jakich warunkach chciałbyś, aby pracowała twoja mama, tata, córka?
d. czy ty zapewniasz takie warunki?

Kiedy małe marki potrzebują strategii marki?

Kiedy małe marki potrzebują strategii marki?

Wielu właścicieli mikrofirm w pewnym momencie swojej działalności dochodzi do momentu, w którym teoretycznie wszystko działa, a wewnętrznie czują narastającą frustrację i niemoc. Mają logo, stronę internetową, pierwszych klientów, czasem nawet przychody, które pozwalają myśleć o rozwoju, a jednak na co dzień towarzyszy im chaos decyzyjny, przeciążenie informacjami i wrażenie, że ich marka nie jest jeszcze czymś spójnym, płynnym, ustrukturyzowanym – tylko jest zbiorem działań i akrobatycznych nawyków. To jest moment, w którym przedsiębiorca zaczyna rozumieć, że intuicja i autentyczność już nie wystarczają, a przypadkowe decyzje zaczynają kosztować zbyt dużo energii.

To właśnie wtedy mała marka zaczyna potrzebować strategii.

Kiedy małe marki potrzebują strategii marki?

Strategia marki nie jest narzędziem zarezerwowanym tylko dla dużych organizacji ani elementem wizerunkowej gry prowadzonej przez dojrzałe zespoły marketingowe. Dla mikroprzedsiębiorcy strategia marki jest przede wszystkim sposobem uporządkowania myślenia i odzyskania kontroli nad kierunkiem rozwoju. Potrzeba posiadania strategii pojawia się zwykle nie w momencie spektakularnego sukcesu, ale wtedy, gdy codzienność zaczyna być zbyt obciążająca poznawczo, a każda decyzja wymaga nadmiernego wysiłku.

W praktyce oznacza to sytuację, w której właściciel marki nie ma pewności, czy komunikuje się do właściwych osób, czy jego oferta jest wystarczająco klarowna, czy ceny są adekwatne do wartości, którą dostarcza oraz czy podejmowane działania prowadzą w jednym, logicznym i spójnym kierunku. W takich sytuacjach strategia marki staje się nie kosztem, a inwestycją – w świadomość co się robi, przyspieszenie decyzji i w budowanie długofalowej stabilności (i emocjonalnego spokoju).

Chaos na początku drogi to nie brak kompetencji tylko struktury

Osoby, które trafiają do Feel brand vibe, zawsze są kompetentne w swoim obszarze merytorycznym. Posiadają wiedzę, doświadczenie, ambicję i chęć budowania jakościowej marki. Problemem tych osób nie jest brak umiejętności, lecz brak struktury, ramy, która nadałaby sens kolejnym działaniom. Zazwyczaj zaczynają od tworzenia treści na SM, później poprawiają stronę internetową, następnie inwestują w kolejne szkolenia. I ja się tym krokom absolutnie nie dziwię. Jeśli ulegamy „propagandzie”, że Instagram sprzedaje, to najlepsze miejsce na reklamę i pozyskiwanie klientów – naturalnym staje się, że wiedzę o prowadzeniu i rozwoju firmy czerpie się od osób, które zarabiają na kreacji jednego medium. A jednak rzeczywistość staje się w końcu bardzo brutalna i szybko okazuje się, że mimo wysiłku, mikroprzedsiębiorcy nie czują, aby ich marka miała wyraźną tożsamość i kierunek.

W strategii Feel brand vibe jasno wskazujemy, że dobra marka zaczyna się od decyzji, a nie od widoczności; a marketing nie powinien udawać strategii. To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie szczególnie dla małych marek, które łatwo wpadają w pułapkę działań pozornych, polegających na zwiększaniu aktywności bez uprzedniego określenia fundamentów. Strategia nie dodaje kolejnych zadań, lecz porządkuje to, co już istnieje, nadając temu hierarchię i sens.

Emocjonalny koszt działania bez strategii

Choć rozmowa o strategii marki często sprowadza się do budżetu i zakresu usług, w rzeczywistości prawdziwym kosztem braku strategii jest koszt emocjonalny. To on sprawia, że właściciel marki budzi się z myślą o kolejnych obciążających go decyzjach, porównuje się z konkurencją, ma poczucie bycia w tyle i za zmienianie komunikacji pod wpływem chwilowych wątpliwości, a nie świadomego planu.

Podjęcie decyzji, że marka, firma, organizacja potrzebuje strategii – wymaga także dużej odwagi. Ta decyzja oznacza konfrontację z własnymi „demonami”, przyznania, że nie jest się we wszystkim najlepszym, rezygnację z części działań oraz odpuszczenie iluzji, że wszystko da się robić jednocześnie. To także uwolnienie się od przekonania, że marka to ja i liczy się autentyczność.

Strategia marki jako inwestycja w spokój decyzyjny

W praktyce, po opracowaniu strategii marki, mała marka zyskuje przede wszystkim klarowność. Klarowność w zakresie swojej tożsamości, grupy docelowej, wyróżników oraz swojej oferty. Dzięki temu decyzje przestają być podejmowane pod wpływem chwilowego impulsu, presji zewnętrznej, trendu – a zaczynają wynikać z wcześniej ustalonego kierunku, fundamentów i istoty firmy.

Zmiana, która następuje po przejściu procesu strategicznego, dotyczy nie tylko komunikacji marki, lecz także stanu wewnętrznego przedsiębiorcy:

  • z napięcia, przytłoczenia i przeciążenia przechodzi on do większej stabilności,
  • z ciągłego reagowania i działania pod wpływem amoku i strachu – do planowania,
  • z porównywania się – do świadomości własnej wartości rynkowej.

Strategia absolutnie nigdy nie gwarantuje natychmiastowego wzrostu przychodów, lecz tworzy fundament, na którym ten wzrost może być trwały i przewidywalny.

Dla mikroprzedsiębiorcy z ograniczonym budżetem szczególnie ważne jest to, że strategia pozwala uniknąć kosztownych korekt w przyszłości. Marka budowana bez fundamentu często wymaga po roku lub dwóch latach głębokiego rebrandingu, zmiany komunikacji i przebudowy oferty. Inwestycja w strategię na początku drogi jest więc inwestycją w uniknięcie późniejszych strat finansowych, wizerunkowych i wykonywania tej samej pracy jeszcze raz.

Mała marka potrzebuje kierunku, nie intensyfikacji

Jednym z najbardziej powszechnych błędów początkujących marek jest przekonanie, że rozwój oznacza intensyfikację działań. Więcej treści, więcej kanałów komunikacji, więcej ofert, więcej obecności. Tymczasem strategia działa odwrotnie – wprowadza selektywność i pozwala świadomie zrezygnować z tego, co nie wspiera głównego celu.

W podejściu Feel brand vibe strategia jest produktem głównym, a nie dodatkiem do działań marketingowych. Oznacza to, że najpierw ustalany jest kierunek, a dopiero później dobierane są narzędzia komunikacyjne i sprzedażowe. Mała marka nie potrzebuje wszystkiego naraz; ona potrzebuje jasnej odpowiedzi na pytanie: kim jest, co oferuje, do kogo mówi i w jakim kierunku zmierza.

Jak działamy w Feel brand vibe

Proces strategiczny w Feel brand vibe ma uporządkowaną strukturę i jasno określone etapy. Zaczynamy od diagnozy, w której nazywamy problem biznesowy, zamiast skupiać się wyłącznie na jego objawach. Następnie analizujemy dotychczasowe decyzje i ich konsekwencje, aby zrozumieć, które działania były spójne z potencjałem marki, a które wynikały z presji lub braku kierunku.

Kolejnym etapem jest uporządkowanie tożsamości i pozycjonowania, a następnie przełożenie tych ustaleń na strukturę oferty i komunikację. Klient nie otrzymuje zbioru ogólnych rekomendacji, lecz konkretne decyzje i logiczne uzasadnienie ich wyboru. W całym procesie kluczowe jest budowanie poczucia bezpieczeństwa i sprawczości – klient ma rozumieć, dlaczego coś robi, a nie jedynie wdrażać zalecenia.

Podsumowanie

Małe marki potrzebują strategii marki nie wtedy, gdy osiągną spektakularny sukces, lecz wtedy, gdy zaczynają odczuwać ciężar chaosu i chcą budować swój biznes w sposób dojrzały i odpowiedzialny. Strategia nie jest kosztem wizerunkowym, lecz inwestycją w strukturę, klarowność i długofalową stabilność. Pozwala od początku wiedzieć, kim się jest jako marka, do kogo się mówi i dokąd się zmierza, dzięki czemu kolejne decyzje stają się szybsze, spokojniejsze i bardziej przewidywalne w konsekwencjach.

Jeżeli zależy Ci na tym, aby budować markę świadomie, bez konieczności „naprawiania” jej za rok czy dwa, zapoznaj się z ofertą strategii marki Feel brand vibe i rozważ kontakt. To może być moment, w którym przestaniesz działać reaktywnie, a zaczniesz budować fundament pod poważny, długofalowy rozwój.

Strategia marki z Chat GPT – czy AI może stworzyć skuteczną strategię?

Strategia marki z Chat GPT – czy AI może stworzyć skuteczną strategię?

Stworzenie strategii marki z pomocą Chat GPT – czy to nie brzmi jak idealne rozwiązanie?
Chat GPT jest stosunkowo tani, łatwy w obsłudze i często – mądrzejszy od człowieka. Po wpisaniu jakiejkolwiek frazy, nieproszony podpowiada: „czy chcesz, abym przygotował dla Ciebie jeszcze…” wywołując w odbiorcy radość równą tej, co wygranie na loterii. „Jasne! Zrób wszystkie 3 rzeczy, które zaproponowałeś!” – odpowiadamy w amoku zachwytu. I Chat robi to – proponuje rozwinięcia, porusza zagadnienia, o których nawet nie pomyśleliśmy, generuje kolejne sekcje, porządkuje myśli i robi to w kilka sekund.

Dla wielu osób, zwłaszcza tych, które nie zajmują się na co dzień tworzeniem strategii, takie podpowiedzi są po prostu genialne! To jest to, czego chcieliśmy. To jest więcej niż oczekiwaliśmy. Nagle w kilka minut jesteś w stanie otrzymać dokument, który naprawdę wygląda jak strategia marki: są wartości, grupa docelowa, propozycja wyróżników, a nawet hasła komunikacyjne. Wszystko wygląda bardzo profesjonalnie.

Także sama forma współpracy z Chatem GPT zachęca do tego, aby to jednak z jego pomocy skorzystać, zamiast podejmować współpracę z człowiekiem. Chat GPT reaguje szybko, jest dostępny o każdej porze, nie zadaje niewygodnych pytań, sprawia wrażenie, że proces tworzenia strategii marki może być szybki, prosty i niemal automatyczny. Dodatkowo, Chat GPT nie zwraca uwagi na nasz nastrój, nasz styl mowy, przekleństwa, krótkie zdania czy brak kultury. „Pokornie” robi to, co mu każemy.

I właśnie w tym miejscu zaczyna się haczyk.

Chat GPT nie zastąpi strategicznego myślenia

Problem zaczyna się w momencie, gdy traktujesz Chat GPT jak generator gotowej strategii, nie do końca rozumiejąc, czym jest i do czego ma służyć strategia. Zwróć uwagę, że Chat GPT nie zadaje dodatkowych, pogłębiających pytań. Nie docieka, gdy Twoje odpowiedzi są zbyt ogólne. Nie powie: to jest niespójne, tu brakuje logiki, masz za małe zasoby, aby ten pomysł wypalił. Chat nie widzi też kontekstu, zależności ani potencjału między tym co już jest, a tym co chcesz osiągnąć. Chat nie zna napięć branżowych, nie dostrzega niuansów, które w praktyce decydują o powodzeniu planu. Chat nie myśli kilka kroków w przód. Nie analizuje, czy jesteś gotów na konsekwencje swoich wyborów. Nie ocenia, czy Twoja marka naprawdę ma potencjał na obrany kierunek, czy nie. Chat jedyne co może zrobić, to wygenerować strukturę – uporządkować treść, zwrócić Twoją uwagę na coś, o czym nie pomyślałeś. Ale nie zastąpi myślenia strategicznego. Jest w stanie wygenerować dokument, który dobrze mi, ale niczego nie zmienia.

Strategia to ciąg przyczynowo-skutkowy, a nie „ładny dokument”

Celem strategii np. marki nie jest wylanie myśli na papier ani stworzenie prezentacji, która dobrze wygląda. Celem strategii jest pokazanie skutków i ciągów przyczynowych oraz późniejsze ich zaplanowanie, osadzenie w rzeczywistości. Strategia prowadzi markę od A do Z; ustrukturyzowuje działania i pokazuje, dlaczego robisz to, co robisz, i dokąd to ma zaprowadzić Twoją markę. Strategia jest latarnią morską, która wskazuje kierunek i odległość do celu. Strategia nie jest zbiorem inspirujących zdań. Chat GPT może pomóc ubrać Twoje myśli w słowa, podpowiedzieć alternatywne sformułowania, zwrócić uwagę na coś, czego wcześniej nie zauważyłaś. Ale nie odpowie na pytanie, czy Twoja marka jest gotowa na realizację zaproponowanych działań. A jeśli nie masz zasobów, aby wdrożyć w życie strategii – to ona po prostu nie ma racji bytu.

Co odróżnia strategię stworzoną z Chatem GPT od współpracy z człowiekiem

Bez względu, czy będziesz tworzyć strategię z pomocą Chata, czy we współpracy z agencją – będziesz musiał opowiedzieć o swojej marce. Nasi klienci opowieść o swojej marce zaczynają od wypełniania briefu, który składa się z 15 pytań i 2 zadań. I choć wypełniają go bardzo starannie, choć często są przekonani, że wszystko już zostało powiedziane a obraz ich marki i działań jest kompletny – to zawsze są zaskoczeni, że jeszcze mam pytania dotyczące ich marki lub produktów. W konsekwencji brief, który pierwotnie zajmował 15 stron, po uzupełnieniu o dodatkowe pytania – potrafi zawierać ich ponad 25.

Skąd się bierze taka różnica? Praktycznie zawsze po pierwszym przeczytaniu wypełnionego briefu okazuje się, że pewne założenia są niespójne, że klient mieszka swoje marki ze sobą, nie potrafi ich oddzielić od siebie, że grupa docelowa jest zbyt szeroka, że wyróżnik jest powieleniem tego, co mówi lub oferuje konkurencja. Czasem okazuje się też, że w głowie właściciela marki panuje chaos, który dopiero w procesie wspólnego tworzenia strategii wychodzi na światło dzienne i zaczyna być porządkowany. I to właśnie ten moment jest przełomowy i to tutaj rozpoczyna się tworzenie strategii – strategii będącej narzędziem a nie „pustym” dokumentem. I to jest największa przewaga człowieka, nad Chatem GPT – Chat nie dopyta, nie zwróci uwagi, nie zada pytania sprzecznego z Twoim wyobrażeniem, nie zwróci uwagi na zagrożenie bądź niespójność. Chat nie wyłapie też potencjału, który widzi ktoś z doświadczeniem i nie zakwestionuje kierunku tylko dlatego, że wydaje się bezpieczny.

Jak to robimy w Feel Brand Vibe

W Feel Brand Vibe strategia marki jest procesem, a nie pudrowaniem treści nadesłanych przez klienta. W przeciwieństwie do Chata GPT – my nie zawsze podejmujemy się współpracy z daną osobą. Aby móc oddać klientowi produkt, z którego ten będzie zadowolony – musimy się komunikować. Zawsze powtarzamy, że tylko wtedy, kiedy między ludźmi jest dobra energia – dzieją się cuda. Jeśli przed podjęciem współpracy widzimy, że rozmawiamy różnym językiem, kierujemy się różnymi wartościami, inaczej rozumiemy fundamenty współpracy – nie podejmiemy się jej. Tworzenie strategii wymaga dojrzałości emocjonalnej, otwartości i zrozumienia tematu. Dopiero wtedy, gdy te jakości są spełnione – możemy zagłębić się w temat, pracować nad wspólnym rozumieniem marki. Współpraca z nami to nie tylko rozmowa, ale przede wszystkim analiza, konfrontowanie założeń z rzeczywistością i zauważanie konsekwencji (lub potencjału) wyborów. I dlatego właśnie czasem zadajemy klientom pytania, które potrafią wydawać im się zbędne, a dla nas są uzupełnianiem luki. Dociekamy, gdy odpowiedzi są zbyt ogólne; weryfikujemy, czy za ambicją stoi realna gotowość operacyjna. Innymi słowy – łączymy elementy w spójny ciąg przyczynowo-skutkowy.

Jeśli korzystasz z Chat GPT przy tworzeniu swojej marki – to dobrze. Chat może być fantastycznym wsparciem na start, na pewno pomoże w uporządkowaniu myśli, zrobieniu szkicu, który pozwoli Ci spojrzeć na swoją markę z lotu ptaka. Ale prawdziwa strategia zaczyna się tam, gdzie pojawia się doświadczenie, kontekst i odpowiedzialność za efekt końcowy.

Podsumowanie

Czy tworzenie strategii marki z Chatem GPT ma sens? Tak, jeśli traktujesz go jako wsparcie w budowaniu podstaw i porządkowaniu swoich myśli. Nie – jeśli masz nadzieję, że sztuczna inteligencja wykona za Ciebie pracę strategiczną i podejmie decyzje, które wymagają głębokiego zrozumienia. Praca z Chatem GPT prowadzi do jednego wniosku: warto skorzystać z pomocy osoby doświadczonej, która widzi więcej, myśli kilka kroków w przód i potrafi połączyć wszystkie elementy w jeden organizm. Jeśli chcesz, aby Twoja strategia była narzędziem rozwoju dla Twojej marki – zobacz ofertę Feel Brand Vibe. Może to jest odpowiedni moment, aby uporządkować to, co zostało już naszkicowane?

0
    0
    Koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu